Krakow z dziecmi na zimne dni

No i ferie. Czas, kiedy częściej niż kiedy indziej robimy coś razem, rodzinnie. Czasem tak często, że aż brakuje już pomysłów. Dlatego, jako uzupełnienie do listy atrakcji Kraków z dziećmi outdoor, opisuję moje pomysły na spędzanie czasu pod dachem.

Massolit

Zdjęcie z Pinterest

Labirynt i miecze: Muzeum Narodowe – gmach główny

Niezależnie od wystaw czasowych idziemy zwykle do Galerii Sztuki Polskiej XX wieku. Oczywiście można zainteresować się wieloma wystawianymi w niej dziełami, ale gwóźdź programu to zdecydowanie labirynt Leona Tarasewicza. Sprytne wykorzystanie luster i op-artowe ściany powodują złudzenie, że rozciąga się on we wszystkich kierunkach, co stanowi świetny punkt wyjścia do zabawy. Bazując na naszych doświadczeniach doradzam jednak aby ostrzec dzieci przed nadmiernym rozpędzaniem się – ja nie zdążyłam dokończyć zdania, kiedy nastąpiło bliskie spotkanie syna z lustrem. Część potomków zainteresuje też pewnie wystawa „Broń i Barwa w Polsce”. Ja przyznaję, że nie byłam w niej nigdy dopóki nie zostałam mamą dwóch chłopców, jednak mierzenie hełmów i kolczug jest w stanie wciągnąć każdego. Dodatkowo są tam stanowiska z gierką wymagającą odziania rycerza w strój z konkretnej epoki, co jest atrakcyjne dla dzieci (choć z mojej perspektywy zadanie było zdecydowanie za trudne). Wychodząc można zerknąć do sklepiku muzealnego, jest w nim m. in. spory wybór książek o sztuce dla dzieci oraz wielkie kolorowanki podłogowe.

Wytchnienie wśród książek: Massolit

Odsunięty od głównych szlaków komunikacyjnych, a przy tym w Starym Mieście jest idealnym miejscem na wytchnienie po intensywnym zwiedzaniu czy spacerze. Wnętrza wypchane książkami (po angielsku) do granic możliwości spełnią marzenie każdego ich wielbiciela. Staromodne znaki w kształcie ręki głoszą „this way to more books” i prowadzą nas głębiej, do części gdzie można usiąść w wygodnym fotelu i zatopić się w przeglądaniu interesujących tomów. Dział dziecięcy jest bogaty i oferuje książki nie tylko anglojęzyczne. Tę intelektualną przyjemność można dopełnić czymś zdecydowanie bardziej dla ciała – w naszej rodzinie szczególnie lubiane jest pyszne intensywne brownie lub czekoladowy torcik, kawa i duży wybór herbat. I już ani ziąb nam nie straszny ani bolące nogi!

Mumie i amonity: Muzeum Archeologiczne i Geologiczne

Nie brzmi to może jak pierwszoligowa atrakcja dla najmłodszych, jednak nasz dociekliwy starszy przedszkolak bardzo dobrze wspomina wizyty w obu sąsiadujących ze sobą gmachach. Szczególnie ciekawa jest wystawa o Egipcie w Muzeum Archeologicznym z sarkofagami i moją ulubioną mumią kota. Wystawa w Muzeum Geologicznym jest dość mała (jedna salka) i niezbyt współczesna (gabloty i plansze), jednak fascynacja epokami dinozaurów oraz chęć zobaczenia prawdziwych amonitów sprawiły, że wizyta była satysfakcjonująca. Generalnie polecam więc oba te miejsca z czystym sumieniem, ale to czy okażą się dobrym wyborem zależy dość mocno od zainteresowań dziecka.

Doświadczamy: Muzeum Inżynierii Miejskiej

Eksperymenty wyjaśniające prawa fizyki przez naciskanie, ciągnięcie i budowanie to coś, co spodoba się i dużym i małym. Pamiętam, że przy pierwszej wizycie mój mąż był tak zaabsorbowany budowaniem tamy z woreczków z piaskiem, że nie pozwolił mi się nawet zbliżyć do tego eksponatu, żebym mu nic nie zepsuła (nie wiem czy ten eksperyment jeszcze jest dostępny, ale dość dobrze oddaje charakter wystawy). Nie jest to Centrum Nauki Kopernik (powierzchnia jest po prostu znacznie mniejsza), ale zabawa jest równie dobra. W dodatku w sali obok można obejrzeć różne dawne pojazdy – samochody, motocykle, tramwaje i autobusy. Niektóre modele są odlotowe.

Pragmatycznie: Ikea

Cóż, kto powiedział, że ferie są tylko dla dzieci? Myślę, że można wykorzystać wolny czas na to, żeby kupić te wszystkie drobiazgi do domu, które były na liście już od dawna. Przy okazji załatwiamy obiad w restauracji perfekcyjnie przystosowanej do jedzenia z dziećmi w absolutnie każdym wieku, oglądamy nowe pluszaki (u nas ikeowe są lubiane najbardziej ze wszystkich, a tamtejszy borsuk towarzyszy nam absolutnie wszędzie, od Velkiego Fatrzańskiego Krywania po Wenecję) i szalejemy w sali zabaw Las Smaland (dzieci w wieku 3-10 lat). W celu zachowania dobrego nastroju polecam wybranie się w środku tygodnia i niezbyt późno.

Tyle moich propozycji. Mam jeszcze swoją listę miejsc niesprawdzonych, do których dopiero planujemy się wybrać. Są na niej podziemia Rynku, galeria w Sukiennicach, Europeum oraz warsztaty w Muzeum Etnologicznym. A Wy, gdzie chodzicie?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s