Niespodziewane odwiedziny

Niedawno kolega prosił mnie i grupę innych znajomych o wymyślenie rzeczy i zjawisk, które kojarzą nam się z minionymi dekadami (od końca wojny do 1989). Jedną z odpowiedzi było pożyczanie od sąsiadów soli czy mąki. Inną, która chyba nie padła, ale należy do tego samego, wymierającego gatunku, są spontaniczne odwiedziny. Takie wpadanie do kogoś, po drodze, bez zapowiedzi i przygotowania nam prawie już się nie zdarza. I choć sama uczę dzieci etykiety uprzedzania o wizytach, nie przeszkadza mi to w snuciu nostalgicznych żali za tym, pamiętanym z dzieciństwa, zwyczajem.
A tu wczoraj niespodzianka. Ekstraordynaryjny fakt, że sąsiadka pożyczała od nas mąki pewnie szybko bym zapomniała, ale dwie godziny później wpadł do nas Mikołaj. Szybko i w przelocie, bez siadania nawet – ale radości to nie zmniejsza. Nie wspominając już o radości z prezentów. Bo oprócz Dansingu – debiutanckiej płyty Tęgich Chłopów (fragmentu można posłuchać tu), dostaliśmy TO:
Zjazd do zajezdni
Kwestia nielubienia poniedziałków jest więc względna – bardzo zależy od przyjaciół i sąsiadów!
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s