Umilacze na jesienne wieczory

I znów mamy jesień i mżawkę i nadspodziewanie wczesny chłód – mieszankę skłaniającą do poszukiwania wszelkiego rodzaju umilaczy. Podobnie jak w zeszłym roku przedstawiam przegląd sposobów na długie wieczory.

Kwadrans uważności

Czytanie

Moim najnowszym odkryciem jest „Kwadrans uważności” Wojciecha Werhuna SJ. Wystarczy mi z pewnością na całą jesień bo to ćwiczenia, które należy „odprawiać” po kolei, bez pośpiechu, z namysłem. Autor zachęca do robienia z nich notatek, obserwowania swoich wrażeń. Generalnie do zatrzymania się na prostych czynnościach. Bardzo mi to pasuje do jogi (w której na razie się nie poddaję i udaje mi się utrzymywać jakąś regularność, hurra!).

Poza tym intensywnie nadrabiam zaległości w „Półbracie” Larsa Saabye Christensena. Dostałam to tomiszcze (ponad 900 stron) w zeszłym roku od Mikołaja i do tej pory po trochę czytam. Mimo że to piękna książka (zachwyca mnie niesztampowymi opisami i poetyckimi konceptami – jak np.„walizka z oklaskami”), jest bardzo smutna i trudno mi czytać większe kawałki na raz, szczególnie kiedy niebo zapomniało, że powinno być niebieskie.

Jeśli ktoś nie czytał jeszcze „Szczygła” Donny Tartt, to również jest to powieść na więcej niż jeden wieczór.

No i trwają właśnie krakowskie Targi Książki!

Oglądanie

W tej dziedzinie idzie mi kiepsko. Od tygodni mgliście planuję, że wybierzemy się na „Młodość” Sorrentino, ale przeszkody organizacyjne powodują, że jak dotąd poprzestajemy na duńskim serialu „Rząd”. Pani premier już drugi sezon (są w sumie trzy) stara się pogodzić pracę z życiem rodzinnym oraz iść na kompromisy nie odpuszczając swoich przekonań i wartości. Dookoła niej barwni dziennikarze i dziennikarki, spin doktorzy, ministrowie, sekretarki – wszyscy z podobnymi dylematami. Seriale polityczne to nie za bardzo moja bajka (w „Rządzie” momentami nudzi mnie też powtarzalność dynamiki politycznej – szukanie sojuszników, zdrady i intrygi), ten ujął mnie przebitkami społecznymi na temat duńskiego życia. No i widać Kopenhagę, która nie jest zawsze szara i deszczowa jak w Forbrydelsen (które koniecznie trzeba nadrobić jeśli ktoś nie widział!).

Jedzenie

Jesień to idealny czas na gorące, trochę słodkie a trochę owocowo-kwaśne crumble. O dziwo moje dzieci dopominają się o ten deser na równi z czekoladą. Mam też zamiar wypróbować te urocze różyczki z ciasta francuskiego, które widziałam już w kilku miejscach. Nie zrobiłam ich do tej pory tylko dlatego, że zapewne sama ich jeść nie będę – nie jestem fanką słodkich wypieków z takiego rodzaju ciasta (nie mam jednak obaw, że wszystkie znikną).

W dziedzinie słono-obiadowej nie mamy specjalnych odkryć. Synki jadłyby z przyjemnością na przemian spaghetti i naleśniki i mimo że nieocenione przedszkole serwuje im różne cieciorki oraz zdrowe placuszki, w domu odmawiają eksperymentów, więc motywacja do nich nieco cierpi… Zmianę czasu wyprzedza u mnie też zmiana nawyków w piciu i zimne mleko zastępuje herbata miętowa. Dzień bez przynajmniej jednej mięty dniem straconym!

Dajcie znać co was utrzymuje w przyzwoitym humorze w szaro-mokre dni!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s