Jak tu kochac design?

Dowiedziałam się, że Le Corbusier chciał nauczyć ludzkość odkładania rzeczy na swoje miejsce oraz, że są miejsca, w których każda klamka i każda płytka marmuru, powiada: „Weź ty się chłopie ogarnij. Ubierz się jak człowiek. Zachowuj się jakoś”. Jedno i drugie – i jeszcze wiele więcej wyczytałam u Marcina Wichy w „Jak przestałem kochać design”.

Chciałam przeczytać tę książkę od kilku miesięcy, zachęcona wklejanymi na Facebooku fragmentami – o tym, że design dotyczy przedmiotów o cenie powyżej 100 zł a oznaczenia w szpitalach, karty do głosowania czy PITy powstają same. Spodziewałam się krytyki otaczającego nas świata przedmiotów i projektowania graficznego, czegoś w rodzaju „Wanny z kolumnadą” Springera przeniesionej poza sferę przestrzeni publicznej. I w zasadzie ją dostałam. Zaskoczeniem było dla mnie, że to książka tak subiektywna. Nie ma w niej pracy reporterskiej – szukania w źródłach, informatorów i rozmówców. Są za to liczne prywatne obserwacje codziennej rzeczywistości, wspomnienia i refleksje. W większości ponure. Nie da się wybrać prostej urny bez okolicznościowych ozdobników, stare dobre Lego zdradziło swoich prawdziwych fanów wprowadzając serię Friends, a odpowiedzią drukarni na brak czytelnictwa w innych grupach niż 9-13 letnie dziewczynki jest zakup maszyny do brokatu.

Felietony Wichy czyta się doskonale. Są zabawne, zaskakują porównaniami i zmuszają do zastanowienia nad obserwacjami autora. Jako przykład przytoczę mój absolutnie ulubiony fragment, o planowaniu przestrzennym i tym jak powstają nowe budynki w miastach: Bezosobowe formy: zrobiono, postawiono, spierdolono… Nigdy nikogo nie złapano za czasownik. Nikt nie pokazał to ten, to ta. Genialne określenie: złapać za czasownik doskonale ilustruje frustrujące zjawisko bezradności wobec nieładu przestrzennego i przepisów określających tę sferę. Przenikliwy język dla ważnych obserwacji.

Paradoksalnie, dla mnie minusem tej formy jest to, że czyta się ją tak dobrze. Byłabym w stanie połknąć tę książkę na raz – zapominając przez to wiele wątków i spostrzeżeń, których zapominać bym nie chciała.
Przede wszystkim chciałabym zapamiętać najważniejszą myśli – że design ma być – jak to pisał w latach 70-tych Papanek – dla realnego świata. Ma się przejawiać w przyjaznym dla użytkownika otoczeniu (bez parkomatów czy automatów biletowych zaprojektowanych przez kosmitów o wzroście 140 cm), jasnych oznaczeniach, funkcjonalnych przedmiotach. I jeszcze chciałoby się, żeby niekoniecznie stanowił narzędzie segregacji: na bogatszych, bardziej obytych czy uprzywilejowanych i resztę. Najwyraźniej postulat uwzględniania realnego świata w projektowaniu nie przebił się do mainstreamu przez te czterdzieści lat, jak tu więc kochać design?

Marcin Wicha, Jak przestałem kochać design, Karakter, 2015

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s