5 sposobow na przetrwanie jesiennego poranka

Budzisz się w ciemności. Nie widać powodu, dla którego teraz należałoby wstać, równie dobrze może być druga w nocy. Trudno nawet stwierdzić jaka pogoda, a skojarzenie jaki dziś mamy dzień trwa dłuuugo. Trudno też uwierzyć, że za jakieś dwie godziny zwarci i gotowi znajdziemy się już w biurze, a z okna będzie rozlegał się inspirujący widok (albo będą inne plusy tej sytuacji). Jak przetrwać jesienny poranek i przeskoczyć od ciemności absolutnej do okna z widokiem?

Widok na Rynek

Piszę o tym nie dlatego, że stałam się mistrzem porannego ogarniania. Raczej chcę sobie uświadomić, że nie jest tak źle, a w każdym razie, że są sposoby, żeby sobie tę ciemną godzinę ułatwić.

Jasny punkt dnia

Pierwszym kołem ratunkowym są plany. Takie w mikroskali – co będę robić dzisiaj? I nie koncentrujemy się w tej myśli na największym wyzwaniu lub najbardziej niemiłym obowiązku. Szukamy czegoś co może być malutkie, ale stanowi jasny punkt zaczepienia, na tyle jasny, żeby rozpromienił też resztę dnia. Ja cieszę się na poniedziałkową jogę po południu (trzymajcie kciuki, bo to pierwsze od lat zajęcia zorganizowane, na które próbuję chodzić), mój syn na wtorkowe przedszkolne zajęcia dla najstarszych starszaków, albo że to ten dzień kiedy wyjątkowo jemy na śniadanie nutellę. Takie rzeczy pomagają wykulać rozgrzane i rozespane ciałka z łóżek.

Poranny automatyzm

Po wstaniu jestem w stanie przetrwać poranek (i zdążyć wyjść na czas) tylko dlatego, że natychmiast włączam autopilota. Moja ścieżka od sypialni do łazienki i kuchni jest przeraźliwie nudna i powtarzalna (pamiętacie tego faceta na wysokim krzesełku, który w „Historiach kuchennych” rysował ścieżki domowego krzątania się?). Dzięki temu, że sięgam zawsze w tej samej kolejności po mleko, kawę, jogurt, miseczki, nie myślę przy tym prawie w ogóle i blokuję marudztwo na to, że ciemno, zimno i nie chce się nic a najmniej wychodzić z domu.

Dobre śniadanie

Nie będę tu pisać o najważniejszym posiłku dnia i zasadach go dotyczących. Nie jestem dietetykiem tylko głodomorem. Moi domownicy doskonale wiedzą, że lepiej nie zaczepiać głodnej mnie. A rano jestem głodna i nie wyobrażam sobie, że robię cokolwiek z pustym brzuchem nierozgrzanym filiżanką gorącej kawy. Dobre śniadanie oznacza u nas coś na słodko. Obowiązuje wspomniana już wyżej zasada: nutella nie częściej niż co trzy dni. Ja w zasadzie mogłabym jeść na okrągło musli (i tak robię, chyba, że zabraknie albo w weekend skuszę się na drożdżówkę lub ciasto). W dodatku, kiedy odpuściłam przekonywanie do musli dzieci, same go zapragnęły (od czasu do czasu). Inna sprawa, że prawie każde musli wygląda inaczej: dwie klasyczne wersje z jogurtem, jedna koniecznie z serkiem śniadaniowym, a jedna zalana w przeddzień wodą, ale za to z dodatkiem świeżych owoców.

Jedzmy razem

Trudno osiągnąć, ale bardzo pomaga. Te poranki kiedy jedni jeszcze nie wyjdą, a drudzy już wygrzebią się z pościeli i wszyscy spotykają się przy stole są po prostu łatwiejsze. Zapomina się o beznadziejnych tęsknotach za powrotem do łóżka i koncentruje zamiast tego na byciu razem. Oczywista oczywistość w dziedzinie porankowych umilaczy.

Sweter

I na koniec tajna broń na jesienne ziąby poranne – sweter. Zanim przyzwyczaimy się do barbarzyńskich temperatur trzeba ubierać się ciepło i już! Biuro z widokiem jest świetne, ale bywa lodowate. Dlatego miły ciepły sweter przydaje się nie tylko o poranku (kiedy ma tę fantastyczną zaletę, że nie wymaga prasowania!!!) ale jest inwestycją w bardziej udany dzień. Którego wszystkim życzę!

Reklamy

One response to “5 sposobow na przetrwanie jesiennego poranka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s