Dinozaury czy Pacanow?

Atrakcje niszowe, samodzielnie wymyślone, wyszukane i zrealizowane są najlepsze, wiadomo! (Króluje wśród nich ostatnio dwuosobowa przyczepa rowerowa, przez niektórych zwana ej-ejem) Od czasu do czasu jednak, szczególnie w sierpniu-miesiącu-zamkniętych-przedszkoli, szukamy atrakcji zorganizowanych. Tym sposobem w minionym miesiącu odwiedziliśmy Dinozatorland w Zatorze oraz Europejskie Centrum Bajki w Pacanowie.

pacanów - Europejskie Centrum Bajki

Dinozaury się trzęsą

Fascynacja dinozaurami w wieku przedszkolnym odchodzi i wraca, więc zobaczenie stworów wszelkiej maści, wielkich i ruszających się było sporą atrakcją. Co prawda pierwsze spotkanie było bardzo ostrożne: nasz dziarski pięciolatek trzymał się w odległości minimum 10 metrów od trzęsącej łapkami figury i niechętnie odwracał się do niej tyłem. Z biegiem czasu jednak oswoił się z klimatem i z zapałem oglądał każdego kolejnego gada. Szczególnie mnie urzekło, że sprawdzał na każdej tablicy informacyjnej okres występowania każdego gatunku i biegał wykrzykując na pół parku: ten żył w triasie!!! ten żył w kredzie! Oczywiście podobał się sikający tyranozaur i ludzie pierwotni już przy wyjściu.

Ścieżka dinozaurowa ma kilka plusów – można sobie wyobrazić rozmaitość tych gadów i ich przybliżone rozmiary, pasjonaci mogą też doczytać o nich więcej na tablicach (choć czytałam w Polityce, że zniesienie ich może być wyzwaniem dla lubiących poprawną polszczyznę, sama nie czytałam), są też dodatkowe tablice o rozwoju ziemi i okresach, które mgliście pamięta się z geografii. Okazuje się, że dla przedszkolaków to całkiem interesujący temat. Drugim plusem jest cień – spacerujemy wśród drzew w podmokłym terenie, jest więc w miarę spokojnie (również pod względem pstrokacizny typowej dla polskiego przemysłu rozrywkowego).

Inaczej jest z lunaparkiem przez który przechodzi się do dinozaurów i jest przymusowo w cenie. Tutaj już nie ma żadnych granic. Miejsce (stosunkowo niewielkie) jest wykorzystane do cna, choć typowych karuzel jest 5-6 (za to automatów płatnych 5zł za jedną przejażdżkę dużo więcej). Większość karuzel za motyw przewodni ma strzelanie do zwierzaków, może więc być problem z wytłumaczeniem sensowności tej rozrywki potomstwu. Jest sporo dmuchanych zjeżdżalni i tor przeszkód (w cenie wstępu) i w sumie to ten zakątek cieszył się największym zainteresowaniem naszych dzieci. Życzę jednak wytrwałości komuś kto trafi tam w wakacyjny upał. Oczywiście rodzice mogą zapomnieć o chwili wytchnienia, bo w gromadzie dzieciaków łatwo zgubić swoje, zmuszeni są więc czatować u stóp zjeżdżalni.

Generalnie naszym (dorosłych) dominującym wrażeniem po tej wizycie było – zysk na pierwszym miejscu, dbałość o user experience – hmm, a co to jest? Nie ulega jednak wątpliwości, że przedszkolakowi takie rozważania są obce.

Do świata bajki przez mysią dziurę

Europejskie Centrum Bajki w Pacanowie to… zupełnie inna bajka.

Choć budynek z zewnątrz jest dziwaczny (dla mnie wygląda jak kompleks babek piaskowych z odwróconych wiaderek, pokryty z jakiegoś powodu grafitowymi łuskami) wewnątrz zachwyca. Gra światła i cienia oraz eksperymentowanie z groteskowo powiększonymi meblami powodują, że już kupując bilety czujemy się podekscytowani czekającą na nas przygodą. Wnętrza ekspozycji też są ładne – przyciemnione, z punktowym oświetleniem, cicho szemrzącą muzyczką i pomysłowo rozmieszczonymi eksponatami budują nastrój faktycznie bajkowego świata, w którym wszystko jest możliwe. Szczególnie piękna jest część „tajemniczy ogród” z gigantycznymi kielichami konwalii, w których można usiąść i posłuchać bajki z wbudowanego głośnika.

Wystawę zwiedza się z przewodnikiem, naszym była Alicja z Krainy Czarów, która umiejętnie utrzymuje uwagę dzieci na ciągle wysokim poziomie – a to zada zagadkę, a to obieca niespodziankę, a to rozśmieszy, a na koniec nawet poczęstuje czarodziejskim ciasteczkiem umożliwiającym przejście na drugą stronę lustra. Jest to więc miejsce, które zdecydowanie działa na wyobraźnię i angażuje dzieci (a w częściach dotyczących starszych polskich produkcji również dorosłych). – Mogę iść jeszcze raz? – zapytał starszy syn jak tylko pożegnaliśmy się z bajkową przewodniczką.

Naszemu młodszemu synowi pobyt zepsuł niestety czający się w ogrodach i hallu Centrum potwór – przebrany Koziołek Matołek przybijający dzieciom piątki. Takie okropieństwo jest zdecydowanie ponad możliwości poznawcze dwulatka – połowę zwiedzania spędził wczepiony w ramiona taty z profilaktycznie zaciśniętymi powiekami.

Lekkim zawodem były dla mnie ogrody – spodziewałam się po nich magii i wyjątkowości, których tam nie znalazłam. To raczej ładnie utrzymana plątanina alejek z mostkami i altankami co kawałek. Gromadka dzieci mogłaby tam zorganizować sobie zabawę (dając rodzicom odetchnąć na ławeczce), ale same w sobie ogrody nie stanowią szczególnej atrakcji.

Obie opisane atrakcje należą do typu „coś z niczego”, mogły powstać gdzie bądź. Nie bazują na historycznym miejscu, nie potrzebują dawnej architektury, pięknych widoków, wyjątkowego krajobrazu. Ich zamysł polega na odniesieniu się do fantazji, stworzeniu rozrywki z wyobrażeń i zainteresowań dzieci, pokierowaniu nimi. Jak wiadomo w Pacanowie Kozy kują, co może i jest jakimś pretekstem, ale tylko pretekstem. Nie ma też żadnych przesłanek, żeby dinozaury podziwiać akurat w Zatorze. Co to oznacza? Brak oganiczeń! Skoro budujemy na wyobraźni, możemy pozwolić sobie na wszystko co w niej znajdziemy. Z tego wyzwania zwycięsko wychodzi Europejskie Centrum Bajki, tworząc ekscytującą wyprawę do baśniowego świata. Park Ruchomych Dinozaurów wychodzi pragmatycznie – ustawił dinozaury i karuzele, sprzedaje ci bilet, o przeżycia zatroszcz się sam.

Organizacyjnie

Ceny

Za wycieczkę rodzinną (dwójka dorosłych, pięciolatek i dwulatek) zapłaciliśmy:

120 zł w Dinozatorlandzie (zwiedzanie parku dinozaurów plus wstęp do skromnego lunaparku, cena nie obejmuje licznych automatów, do których wrzuca się monety)

67 zł w Pacanowie (wystawa o świecie bajki, wstęp do ogrodów dookoła centrum jest bezpłatny, jest też dodatkowo płatny teatr z którego nie korzystaliśmy).

Zatłoczenie

W obu atrakcjach byliśmy w niedzielne wakacyjne popołudnia (koło 15-16). W Europejskim Centrum bajki tłok nie jest problemem, bo rezerwuje się wejście na konkretną godzinę – można to zrobić online, telefonicznie lub na miejscu, my skorzystaliśmy z ostatniej opcji i czekaliśmy na swoje wejście godzinę (wystawę zwiedza się w małej grupie z przewodnikiem) i obsługa pilnuje liczebności gości. W Zatorze fakt, że byliśmy po południu był naszym sprzymierzeńcem i sądzimy, że ludzi nie było zbyt wiele – nie czekaliśmy w kolejce do wejścia (nie ma limitów odwiedzających) a i w środku nie tłoczyliśmy się zwiedzając. W parku dinozaurów, gdzie po prostu spaceruje się w lasku wśród figur, tłok jakoś by się rozłożył, za to nieliczne atrakcje lunaparku generowałyby zapewne długie i uciążliwe kolejki.

W jaką pogodę

Park dinozaurów jest atrakcją pod gołym niebem, nie nadaje się na deszczowy dzień, w upały też mogłoby być kiepsko, bo o ile same dinozaury stoją wśród drzew, to przejście ich ścieżki zajmie 40 min do godziny, a w lunaparku praktycznie nie ma cienia.

Pacanów z zasady jest w budynku. Wystawę zwiedza się godzinę (chyba, że ktoś wybiera się jeszcze na przedstawienie). Dookoła budynku są wspomniane już ogrody, w których jest kilka zacienionych altanek, tutaj więc elastyczność pogodowa jest znacznie większa.

Ps. Jeśli miło się Wam czytało, możecie polubić mnie na Facebooku!

Pacanów wystawa

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s