Wyjazdowa capsule wardrobe

Jak się spakować? Co zabrać na wakacje? Co z nich przywieźć? To urocze błahostki, które zaprzątają nas w wakacje. Pomyślałam, że wracając do mojego cyklu wpisów o capsule wardrobe warto poświęcić im kilka zdań.
Powodem, dla którego w ogóle zainteresowałam się capsule wardrobe było uproszczenie – bardziej funkcjonalna szafa i mniej dylematów co założyć, krótszy czas decyzji przed rzędem wieszaków i mniej skłębionych ciuchów na półkach.
To podejście jest idealne również na wyjazdy. Spójna paleta kolorów i „doły” które pasują do większości „gór” powodują, że nie trzeba specjalnie rozkminiać, co ze sobą zabrać na wyjazd, bo i tak ilość rzeczy używanych na codzień jest niewielka.
Ja wypróbowałam na sobie kilka dodatkowych założeń, które dotąd (dwa niedługie wyjazdy) dobrze się sprawdzają.
Bagaż poręczny
W przypadku wyjazdów na kilka dni (do tygodnia, ja byłam raz na 4 i raz na 5 dni, późną jesienią i początkiem lata) wszystko ma się zmieścić do bagażu podręcznego o wymiarach akceptowalnych w kabinie samolotu.
Po co? Przede wszystkim po to, żebym nie musiała dźwigać ciężkiej walizy i nie zapomniała czegoś, kiedy liczba rzeczy, które mam przy sobie będzie duża. O tańszej podróży i szybszym wyjściu z lotniska nie trzeba się rozpisywać.
Okazuje się, że takie ograniczenie nie jest problemem. W zeszłym roku wyczytałam na jakimś blogu, że lepiej rolować ubrania niż je składać – i faktycznie zajmują wówczas podejrzanie mało miejsca! W ogóle odkryłam, że najwięcej miejsca zajmuje aparat…
Co wybrać?
Ja zaczynam od wybrania zestawu na każdy dzień, przy założeniu, że ma mi być przede wszystkim ciepło i wygodnie (jednym słowem pedestrian chic) i mam się czuć ładnie. W końcu wyjazd to moja przyjemność 🙂 Następnie sprawdzam, czy elementy tak zaplanowanych zestawów na pewno da się zamieniać między sobą. Czy spodnie z dnia 2 będą pasować do bluzki z dnia 3? A do żakietu z dnia 1? Chodzi o to, żeby być przygotowaną na nieprzewidzianą zmianę pogody lub… zmianę nastroju. Oczywiście jeden element nie musi być wykorzystany tylko w jeden dzień, nawet lepiej jeśli tak nie jest! Jeśli wszystkie dni są już zaopiekowane wybieram jeszcze jeden rezerwowy zestaw (moje wyjazdy były bez dzieci, więc nie musiałam zakładać opcji – zaraz mnie wybrudzą, więc potrzebuję jakąś rezerwę, jednak nie tylko dzieci brudzą 🙂 ).
Oczywiście planuję mniej więcej tak, żeby najgrubsze i najcięższe rzeczy (np. kozaki lub dżinsy) mieć na sobie w trakcie podróży.
Tricki
Są takie ubrania, które ułatwiają kwestię minimalizowania ilości zabieranych rzeczy. Dla mnie jest to cienka kurtka puchowa, która sprawdza się samodzielnie, ale też pod przejściowy płaszcz. I zwija się w malutka kuleczkę.
Drugim odkryciem tego roku jest dla mnie cienki sweterek z 10% zaledwie domieszką kaszmiru, który również jest malutki, a świetnie grzeje.
Uniwersalne są też wszelkie szale – do opatulenia szyi lub ramion, osłonienia przed palącym słońcem, o zastosowaniu plażowym nie wspominając!
Jeśli chodzi o sprawne spakowanie się jestem bardzo zadowolona z woreczków podróżnych na czystą i brudną bieliznę. Z mojego wyboru wymiarów wyszły takie bardziej wory, więc w przypadku krótkich, weekendowych wyjazdów da się do nich spakować bieliznę całej naszej czteroosobowej rodziny 🙂
Co przywieźć?
Nie będę ukrywać, że w wyjazdach lubię również zakupy… Jednak i w tej dziedzinie zauważyłam w minionym roku znaczącą zmianę. Z planów capsule wardrobe wynika, czego potrzebuję. Mam w głowie krótką listę rzeczy, które bym chciała, albo których potrzebuję i nie odpuszczam jej na wyjeździe. Dzięki temu nie mam pokusy, żeby kupić cokolwiek, „na pamiątkę”, korzystając z wyjazdowego budżetu. Redukuje to również do pewnego stopnia (choć przyznam – nie jestem w tym mistrzem) pęd zakupowy. Tak czy siak mam wrażenie, że dużo lepiej wybieram jak wykorzystać czas na zakupy podczas wyjazdu. Interesują mnie przede wszystkim sklepy których nie ma w Polsce (albo nie ma w mojej okolicy) i wszelkie pchle targi czy małe sklepiki z ciekawostkami.
Dłuższe wyjazdy
Tutaj jest nieco trudniej, mam też mniejsze doświadczenie w zakresie capsule wardrobe, bo zeszłego lata dopiero o niej zaczynałam czytać, ale zasady pozostają podobne. Co prawda dla dłuższych wyjazdów nie planowałabym już każdego dnia, tylko większy akcent położyła na wymienialność elementów zestawów. Kluczowa jest więc spójność kolorystyczna, dobrze sprawdzają się też wspomniane wyżej tricki, do których w sezonie letnim dołączają sukienki (zajmują mało miejsca, moje niezbyt się gniotą i są świetne na upały).
Wyzwania
Nie jest tak świetnie, żeby nie mogło być lepiej. O ile przemyślenie swoich ciuchów jest dla mnie już dość łatwe, o tyle ze spakowaniem dzieci wciąż jest więcej zamieszania. Wyzwań tu jest kilka – częste wymienianie partii ubrań z których na bieżąco wyrastają powoduje, że trudniej jest stosować przemyślaną kolorystykę, błyskawiczne brudzenie się generuje stertę ubrań i zawsze w tle czai się też ten lęk, czy aby nie będą za cienko ubrani i nie potrzebują dodatkowych bluz czy swetrów…
Capsule wardrobe dla całej rodziny – to dopiero plan!
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s