Wakacyjne rozmarzenie

W maju??? Tak w maju, bo teraz właśnie dopadło mnie żmudne poszukiwanie takiego rozwiązania wakacyjnego, które spięło by w jedno liczne oczekiwania dzieci i równie liczne dorosłych, budżet, odległość i fajność. Jestem zadowolona z rezultatu, ale mimo wszystko jako małą nagrodę zrobiłam sobie przegląd miejsc, w które bym pojechała, gdybym nie musiała zważać na żadne praktyczne względy.

Wakacyjne miejsca marzeń

Oto są:

1 – Nowa Zelandia

2 – Grenlandia

3 – Azory

4 – Islandia

(wszystkie zdjęcia, te i następne, są z Pinterest, zgromadzone na tablicy tutaj)

Otwarcie przyznaję, że o żadnym z tych miejsc nie wiem nic, całe moje marzenie o nich opiera się na bladych wyobrażeniach i skojarzeniach. Na przykład wczoraj, szukając tych ilustracji, uświadomiłam sobie, że Azory to nie jest bynajmniej to miejsce, którego plenery tak bardzo mi się spodobały w „Przerwanych objęciach” Almodovara (była to Lanzarote). Czy jednak powoduje to, że wydają mi się mniej pociągające? Bynajmniej! Pociąga mnie romantyzm – opowieści o czarnym piasku w islandzkich piaskownicach i mleczno błękitnych jeziorach, Grenlandia jako białe cielsko na mapie i Nowa Zelandia gdzieś jeszcze dalej niż wydająca się już na krańcu świata Australia (mój syn swego czasu bardzo chciał się do niej dokopać w piaskownicy). Pinterestowe zdjęcia skutecznie tę marzycielską iskierkę rozdmuchują, popatrzmy więc sobie na nie raz jeszcze (numerki miejsc pozostają bez zmian):

Wakacyjne marzenia

Jednak żeby nie wydawało się, że nie lubię Polski zrobiłam sobie również i polską, równie romantyczną i odczepioną od realnych przesłanek, listę wyjazdowych marzeń.

Znalazły się na niej:

1. Poznań (bo zawsze umyka – albo jest za daleko, albo za blisko)

2. Bory Tucholskie (chcę tam pojechać odkąd w dzieciństwie przeczytałam jakąś powieść o dwóch chłopakach-autostopowiczach)

3. Roztocze (bo jak widać na zdjęciach mam ewidentną słabość do pofałdowanej zieleni)

4. Frombork (fascynacja „Panem Samochodzikiem”, ech te lektury z dzieciństwa…)

Polskie marzenia wyjazdowe

Tak, a teraz trzymamy kciuki, żeby kiedyś marzenia się ziściły. I odliczamy czas do prawdziwych zaplanowanych wakacji!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s