Magia malowania

Pamiętacie takie zabawy z przedszkola czy wczesnej podstawówki: podkłada się monetę pod kartkę i jej wzór objawia się w wyniku zwykłego jednostajnego rysowania w tym miejscu albo bazgroli się świecą na kartce, a potem po pomalowaniu ciemną barwą te kreski wychodzą na biało? Czary – chciało się wtedy powiedzieć. Ostatnio sobie to wrażenie przypomniałam. Malowanie

Na wszystkich spotkaniach w przedszkolu śmieszą mnie malutkie krzesełka przy malutkich stolikach, na których rodzice siedzą poskładani z kolanami pod brodą. Na warsztatach malowania, na których byłam ostatnio, do przedszkolnych akcesoriów dołączyło jeszcze wrażenie zaopiekowania, kiedy zobaczyłam moje miejsce pracy: rząd słoiczków z przygotowaną farbą, woda, ściereczka, podkładka na kartkę… Bardzo do mnie dotarło, że w zasadzie przyszliśmy zobaczyć co właściwie robią na codzień nasze dzieci, dowiedzieć się po co to robią – a przede wszystkim doświadczyć tego. Wszystkie wychowawcze aspekty zeszły jednak na dalszy plan w porównaniu z moim osobistym oczarowaniem malowaniem.

Anna Wojnarska, nauczycielka w szkole waldorfskiej, pokazała nam krok po kroku jak wygląda malowanie metodą mokre na mokrym. Nasze kartki namoczone były w miednicy z wodą, każdy podchodził z podkładką, na której kładziona była kartka, a następnie gąbką usuwany był nadmiar wody. Akwarele też były płynne – 5 kolorów w słoiczkach. Każdy malował to samo, w rytm snutej przez prowadzącą opowieści (o świetlistym wiosennym poranku nad jeziorem i brzydkim kaczątku tuż po przemianie). Jednak tym sposobem zdążyliśmy już zamalować całą kartkę a łabędzia jeszcze nie było! I wtedy nastąpiła magia. Wystarczyło namoczyć mocniej miejsce, w którym chcieliśmy go namalować a następnie suchym pędzlem zebrać wodę. Jedno pociągnięcie i wraz z wodą zebrałam całą farbę, lśniąca biel papieru wyłoniła się spod rozlewających się akwareli, gotowa by być łabędzim skrzydłem. Na przedszkolnym krzesełku, z pędzlem w dłoni, przypomniałam sobie radość samodzielnego odkrycia, magię pojawienia się przede mną czegoś niespodziewanego.

Myślę sobie, że fajnie jest być przedszkolakiem, który co środę obserwuje jak farby na mokrej kartce zlewają się w niesamowite plamy, odkrywając jak powstają nowe kolory i niespodziewane kształty. Każdemu z nas by się to przydało. Dla odpoczynku i dla inspiracji. I talent nie ma tu nic do rzeczy.

Nie mogę się napatrzyć na prace namalowane tą techniką przez mojego syna. Jakoś kiepsko wypadają przy nich te, które zobaczyłam w gablotce innego przedszkola.

Prace namalowane techniką mokre na mokrymGablotka przedszkolna

Reklamy

One response to “Magia malowania

  1. Pingback: Street art mimochodem II | [in]visible - blog o pięknie codzienności·

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s