10 malych przyjemnosci (idealnych w zimie)

Środek zimy wydaje mi się idealnym czasem do myślenia o przyjemnościach. Może dlatego, że dni są przeważnie szare, wieczory wciąż długie ale już zdążyły się znudzić, a aktywności na świeżym powietrzu o ile nie niemożliwe wymagają często dużej brawury 😉

Źródło: New Old Stock

Źródło: New Old Stock

Na początek warto jeszcze wspomnieć, że o małych przyjemnościach jest cała książka – „Pierwszy łyk piwa i inne drobne przyjemności„, którą napisał Phillipe Delerm. Nie jest ona bezpośrednią inspiracją dla poniższych przemyśleń (choć czytałam ją kilka lat temu i na pewno gdzieś mi w głowie została). Bezpośrednią inspiracją była obserwacja innych domowników, szczególnie tych mniejszych, którzy wydają się mniej podatni na szarą ponurość. Dlatego lista zaczyna się od podpatrzonego numeru 1:

Ostrrra pasta do zębów

– Mamo, czy ta pasta jest ostra?

[asekuracyjnie] – Chyba trochę ostra…

– Mam nadzieję, że barrrdzo ostrrra!

Okazuje się, że koniec tubki pasty do zębów to nie uciążliwe oblicze codzienności, rutyny i konieczności pamiętania o kolejnym punkcie na liście zakupów. To okazja – bo nowa pasta może okazać się naprawde ostrrra. A ostrość pasty dodaje punktów do przedszkolnego lansu.

Świeża gazeta lub wyczytywanie

Gazeta miła rzecz, wiadomo. Ja jednak znajduję szczególną przyjemność w przegladaniu jej jako pierwsza. Pachnie wtedy intensywnie, a strony kleją się do siebie i mam wrażenie jakbym coś odkrywała. I miałam to od zawsze, nie tylko od wtedy kiedy odkryłam, że małą przyjemnościa męża jest wyczytywanie co bardziej interesujacych fragmentów artykułów na głos. Jednak hasło: „nie wyczytuj mi!” jakoś się u nas zadomowiło 🙂

Ciepła od prasowania koszulka

Cóż tu się rozpisywać – to zimowa przyjemność dla dużych i małych i już. W dodatku bardzo codzienna i łatwo osiągalna.

Zimowe niebo

W tym roku odkryłam, że zimowe niebo ma wyjątkowe kolory. Zawsze kojarzyłam grudzień z różowo-pomarańczowo łuną, u nas w domu mówiło się, że to Mikołaj piecze pierniki. Okazuje się jednak, że zimowo-wyjątkowe niebo trwa dłużej. Oryginalne kontrastowe połączenia, kiczowate zestawienia, paski, walka chmur z bezchmurzem, mnóstwo żółtego i różowego w środku dnia. Codziennie można oglądać nowy spektakl.

Nauczenie sie czegoś nowego, chociaż odrobiny

O tym zapomina się bardzo szybko. Po okresie intensywnego, nie zawsze tak przyjemnego uczenia się, nastaje okres życia, w którym nie zauważamy, kiedy przybywa nam nowej wiedzy czy zdolności. Pamiętam jak zaczęłam się już w dorosłym życiu uczyć nowego języka. Jak świetnie było uświadomić sobie, że coś czego jeszcze wczoraj nie umiałam przeczytać, dziś jest już oczywiste i zrozumiałe. Kiedyś kurując zapalenie zatok odkryłam stronę z darmowymi wirtualnymi kursami programowania. Nic już z tego nie pamiętam, ale bawiłam się świetnie. Polecam tę przyjemność – satysfakcja gwarantowana!

Gorzka czekolada z orzechami

Wiem, że tu mogą być kontrowersje (wiedza ta wynika z obserwacji domowników chociażby). Jednak zestawienie jest subiektywne i satysfakcja z tego punktu jest porównywalna z powyżej opisaną 🙂

Stare zdjęcia

To jedna z moich ulubionych przyjemności w tym zestawie. Tym bardziej, że stare to słowo umowne. Może dotyczyć wspominków o pra-pra-babciach i zabaw w genealogię, śmiania się z siebie w dzieciństwie albo porządkowania zdjęć z dopiero co minionych wakacji. Przyjemność ta zawiera ziarno praktyczności – można wreszcie w tych wszystkich zdjęciach zrobić porządek! A jak nie chcemy nic porządkować, to stare zdjęcia można sobie też pooglądać w sieci, ja bardzo lubię New Old Stock.

Planszówki

Temat oklepany, ale co w tym złego skoro bardzo przyjemny? Mimo że nie gramy maniakalnie i bardzo często, chwalimy sobie te okazje, kiedy jest to możliwe. Jeśli chodzi o granie z dziećmi rozbawiła mnie ostatnio rada zasłyszana na wykładzie dla rodziców przedszkolaków: proszę starać się oszukiwać dyskretnie!

Sanki

Tego po prostu nie może zabraknąć wśród zimowych przyjemności. Przypomniałam sobie ostatnio na nowo i bardzo wszystkich zachęcam. Akurat aura sprzyja.

Świeża pościel

No i kończymy na najbardziej zimowej ze wszystkich przyjemności (tak, przebija nawet punk przedostatni). Bo co może być lepszego w zimowy szary dzień niż możliwość spokojnego zagrzebania się w świeżej, pachnącej i jeszcze lekko sztywnej pościeli? No co?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s