Nie-tu: Millesgården

Dziwnych się tu ma towarzyszy, takich co nie mówią za dużo i trzeba zadzierać głowę, żeby na nich popatrzeć.

Millesgården

I znów szary dzień skłania, żeby się wybrać w jakąś podróż mentalną. Zapraszam do Millesgården – ogrodu-muzeum Carla Milles’a.

Jest tak: słonko przygrzewa, wieje lekki wietrzyk od morza (taki w sam raz, żeby nie było za gorąco) i szemrze woda. To rzecz kluczowa – samo szemranie tworzy połowę nastroju, powoduje, że można by siedzieć i go słuchać, odpoczywać i zapominać o bożym świecie. Przypuszczam, że po jakimś czasie można by nawet zapomnieć patrzeć na rzeźby. Jestem raczej ruchliwa i niecierpliwa, ale w tym ogrodzie mogłabym się zachowywać jak nie ja.

Rzeźby jednak kuszą, żeby je odkrywać. Jest ich naprawdę dużo. Anielscy muzykanci, mityczne stwory i bogowie, człowiek i pegaz, Bóg stwarzający gwiazdy. Można chodzić i chodzić i patrząc na nie patrzeć w niebo.

MillesgårdenMillesgården

Można też poczuć się gościem artysty i zobaczyć jego dom. Muszę jednak przyznać, że mało co z niego pamiętam. Musiało mnie zahipnotyzować szemranie. No i chciałam towarzyszyć temu człowiekowi, który też patrzy w niebo:

Millesgården

Millesgården jest w Sztokholmie (dość daleko od centrum). Wirtualnie można odwiedzić go tu: www.millesgarden.se

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s