Capsule wardrobe – i jak?

Myślę ostatnio z satysfakcją o moim odkryciu wakacyjnym. Właśnie wtedy, w sam raz na koniec lata, dowiedziałam się o genialnie prostym wynalazku jakim jest capsule wardrobe. Trzy miesiące testowania minęły. Jak było?

Capsule Wardrobe

Najpierw z ogromną ciekawością buszowałam po Into Mind oraz Un-fancy i praktycznie nie mogłam się oderwać od kolejnych wpisów (mimo że zdecydowanie przedkładam fikcję literacką nad literaturę faktu :)). Potem zaczęłam adaptować liczne i nieco zawiłe zasady do siebie. Urzekło mnie przede wszystkim:

– ustalenie limitu posiadanych ubrań na dany sezon (jakoś kupiłam od Un-fancy liczbę 37 – z butami i kurtkami/płaszczami, bez bielizny, odzieży domowej i sportowej – bo spodobało mi się, że nie jest okrągła) i podzielenie go na mniejsze limity – np 17 „gór” (bluzek, swetrów, żakietów itp) czy 6 sukienek

– wybranie przemyślanej palety kolorystycznej (2-3 kolory główne, 2-3 neutralne i 2-4 akcenty)

– schowanie z szafy wszystkiego co nie zawiera się w nowym porządku (nie trzeba zaraz wyrzucać, można odłożyć do pudła do namysłu, na inny sezon itp.)

– powstrzymanie się na 3 miesiące (czy tyle ile trwa zaplanowany sezon, może to równie dobrze być od razu cała jesienio-zima) od kupowania ciuchów

Innych zasad i tricków jest mnóstwo, ale jak myślę o tym co zadziałało u mnie to właśnie te od razu pamiętam.

A teraz pytanie z tytułu – i jak?

Zaczęłam od września, wcześniej przygotowując się trochę i dokupując kilka rzeczy, których mi najbardziej brakowało. Oczywiście chętnie kupiłabym więcej i poczuła że wszystko mile do siebie pasuje, ale… Wiadomo rzeczywistość, no i zresztą nie o to chyba chodzi. Chodzi o dwie rzeczy – o mniej i o proces kreatywny. No może jeszcze o trzecią – łatwiej. To ostatnie – łatwiej, jak się właśnie zorientowałam, jest kluczem do podsumowania moich wrażeń.

Po pierwsze – łatwiej było mi kupić ubrania. Nie patrzyłam w ogóle na „nie moje” kolory. Nie patrzyłam na rzeczy, których nie zamierzałam kupić. Nie było żadnego przeglądania spódnic – nie ma ich na liście zakupów, więc nie marnujemy na nie czasu. Nie rozważałam zakupu czegoś co jest generalnie spoko, poza tym drobnym szczegółem, który mnie wkurza.

Po drugie – łatwiej mi było znaleźć coś w szafie. Nie jestem jeszcze mistrzem skomponowania garderoby, żeby wszystkie góry pasowały do wszystkich dołów i było w ogóle fantastycznie. Faktem jest jednak, że było w niej mniej rzeczy i nie było rzeczy, które i tak się nie nadają do założenia (a bo niemiłe, do niczego nie pasują itd.). Panował w niej też większy porządek – byłam bardziej zadowolona z ubrań i tego, że poświęciłam im trochę wysiłku intelektualnego i chciałam podtrzymywać ten stan wolny od chaosu.

Po trzecie – kupowanie mnie nie kusiło. Nie myślałam o pretekstach, żeby wpaść do sklepu i przy okazji upolować chociaż bluzeczkę. Miałam przekonanie, że to czego potrzebuję już mam w swojej szafie, a jeśli będę chciała coś dokupić, to dopiero wtedy kiedy zrobi się naprawdę zimno i zdecyduję jakich cieplejszych ubrań mi brakuje.

Lubię organizować. Wymyślać systemy i usprawnienia. Projekt „capsule wardrobe” jest moim ulubionym w ostatnim czasie. Daje mi dużo energii i zapału do działania w innych dziedzinach życia.

I wiecie co? Mój mąż uważający ubrania za zło konieczne (ewentualnie nośnik służący do wyrażania światopoglądu) postanowił wprowadzić capsule wardrobe u siebie!

Reklamy

6 responses to “Capsule wardrobe – i jak?

    • Dzięki! Oba kojarzę i zaglądam (choć nieregularnie – może czas to zmienić), a nawet miałam ostatnio ożywioną dyskusję na temat metody „biżuteria srebrna czy złota”. Przemawia to do Ciebie?

  1. Pingback: Podsumowanie roku w 7 kategoriach wlasnego pomyslu | [in] visible·

  2. Analiza kolorystyczna, podział na typy – przemawia, ale z tym srebrem i złotem jako metodą diagnozy… to nie do końca działa w moim przypadku. Lepiej mi w srebrze, ale i w złocie nie jest źle (z wyjątkiem złotych okularów – to rzeczywiście dramat :D). Myślę, że ten test sprawdza się lepiej w odniesieniu do osób o jednoznacznie ciepłym lub zimnym typie urody. Mi chyba najbliżej do intensywnej zimy (http://ubierajsieklasycznie.pl/analiza-kolorystyczna-intensywna-zima/), a tej jest dobrze i w ciepłych, i w zimnych barwach, byle były – z nielicznymi wyjątkami – ciemne. A Ty próbowałaś się „zdiagnozować”? Wydaje mi się, że możesz być jakoś podobnym typem…

  3. Pingback: Capsule jeszcze | [in] visible·

  4. Pingback: Po co czytac „Slow fashion”? | [in] visible·

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s