Dlaczego uwielbiam Rachel Khoo

Z tym gotowaniem to jest tak, że raz się chce – nawet bardzo, a raz nie – i to ani trochę.

Z mojej prywatnej obserwacji wynika kilka rzeczy. Po pierwsze, że są takie okazje, że na ten zupełny brak chęci do gotowania nic po prostu zrobić się nie da. Po drugie, że takie okazje to jednak ekstremum. Po trzecie, okazji kiedy bardzo ale to bardzo chce się stać przy garach nie jest też znowu aż tak dużo. Zostaje całkiem spory środek – zwykłe dni, na które coś wymyślić trzeba albo spotkania czy inne imprezy, na które przydałoby się coś nowego, czego przygotowanie nie zajmie całych wieków. I nie znowu tarta. Tutaj punkt czwarty, ostatni, moich przemyśleń – na takie okazje nie ma nic lepszego niż inspiracja. W dobrym gatunku, świeża, ekscytująca i niezbyt trudna w wykonaniu. Rachel Khoo uwielbiam za takie inspiracje.

Trzykolorowa zapiekanka

Książkę „Mała paryska kuchnia” mogłabym przeglądać codziennie. Są tam jedzenia duże i małe, wyglądające na proste i skomplikowane, na obiad w domu i na okazję. Wszystko jest jasno i przejrzyście opisane (włącznie z tym jak krok po kroku zrobić sos – w końcu przestałam z szaleństwem w oczach mieszać w garnku z paniką wypatrując grudek, kiedy decyduję się na beszamelowy – czy jak ominąć brak łatwego dostępu do creme fraiche). I oczywiście ładne zdjęcia – z tym, że tutaj ładne zdjęcia to nie jest jedyna zaleta książki. Poza tym są jeszcze obrazki – małe rysuneczki przedstawiające produkty i akcesoria kuchenne ozdabiające wnętrze okładki – to chyba mój ulubiony element estetyczny tej książki.

Testowałam już wiele przepisów i wszystkie się udały. Tym razem zrobiłam wreszcie trzykolorowy placek pasterski (Hachis Parmentier Tricolore) i też się nie zawiodłam. Przepis – z omawianej książki rzecz jasna – trochę dostosowałam i było tak:

1. Mięso, które zostało z poprzedniego obiadu (ok 40 dag) pokroić na małe kawałki i podsmażyć z cebulką (ok 3 sztuki) i przyprawić. Rachel poleca tymianek. Poleca też dodanie marchewki, bulionu i przecieru pomidorowego, co ja odpuściłam.

2. 50 dag dyni obrać i pokroić w kostkę i upiec w piekarniku (20 min) a potem zmiksować na gładko, doprawić solą i gałką muszkatołową

3. 50 dag ziemniaków ugotować i utrzeć na gładko z 1 łyżką masła i 8 łyżkami mleka, solą i gałką muszkatołową, podzielić masę na dwie połowy, jedna zostaje, a druga –

4. druga połowa ziemniaków ma być zielona, w oryginale osiąga się to miksując pół pęczka pietruszki z oliwą (3 łyżki), ja akurat miałam pół pęczka zielonej cebulki ogoniastej (nie mogę zapamiętać jej fachowej nazwy).

5. Mięso z cebulką wyłożyć do naczynia do zapiekania, a na to za pomocą torebki foliowej z odciętym rogiem wycisnąć paski z trzech kolorowych mas (dyniowej i dwóch połów ziemniaczanej).

6. Zapiekać 20-30 min w ok. 150 stopniach.

Smacznego!

trzykolorowy_placek_pasterski

 

Reklamy

2 responses to “Dlaczego uwielbiam Rachel Khoo

  1. Pingback: Sprytny szafran i inne historie – Sophie Dahl | [in] visible·

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s